Telewizyjni celebryci to nie tylko serialowi aktorzy i pogodynki. Nie zapominajcie o wróżbitach
Myślę, że pan wie, o czym mówię. Dziękuję za uznanie, dziękuję bardzo! Widzicie sto procent sprawdzalności porad Macieja. Takie powtarzane kilkadziesiąt razy dziennie zdania dały wróżbicie Maciejowi popularność. Łysiejący uśmiechnięty brunet, gwiazdor kanału Kosmica TV, słynie z tego, że potrafi mówić bardzo szybko, podobnie błyskawicznie wróży. Mocno gestykuluje przy tym rękoma. Lubi jaskrawe koszule. Co kilka minut przyznaje z dumą, że jest najsłynniejszym wróżbitą w Polsce, i prawdopodobnie
akurat w tej kwestii nie bardzo się myli.
Gościł w programach "Dzień Dobry TVN", "Pytanie na śniadanie" w TVP 2, "Kawa czy herbata?" w TVP 1. Brał udział w kampaniach reklamowych (Allegro). Prowadził prognozę z run w stacji RMF Maxxx. Jego filmiki na YouTubie ogląda po kilkaset tysięcy osób. Ma ponad dwa tysiące fanów na oficjalnej stronie na Facebooku, są też profile fałszywe. Ma menedżera.
Naprawdę nazywa się Maciej Skrzątek. Jak zdradza w filmiku na swojej stronie, jego przygoda z wróżbiarstwem zaczęła się, kiedy miał 17 lat. "Poszedłem wówczas z mamą do wróżki. Stawiała ona karty na mamę i na mnie. Po wyjściu od wróżki mama zaproponowała zakup kart, żebyśmy i my wróżyli. Kiedy zakupiliśmy nowe karty, siedziałem nad nimi do trzeciej w nocy. Szybko okazało się, że mam lepsze zdolności do odczytu kart niż mama". Własny gabinet otworzył krótko po maturze, w rodzinnym Wałbrzychu.
Dwa lata temu w internecie znalazła go telewizja Kosmica TV i zaproponowała współpracę.
Swój pierwszy program telewizyjny Maciej Skrzątek poprowadził 1 września 2009 roku. Teraz zdarza się, że jest na wizji sześć godzin dziennie i odbiera w tym czasie około 300 telefonów. Odpowiada na takie pytania, jak: Czy będą brały ryby? Gdzie zgubiłam klucze? Czy będę miał jutro kaca?
Tajemnicę własnej siły wyjaśnia tak: "Przede wszystkim polega ona na naturalności, szczerości, otwartości. Nie mam problemu, żeby popłakać się na wizji, kiedy tak czuję. Nie tłumię emocji. Poza tym dochodzi sprawdzalność moich przepowiedni. Telewidzowie, którzy do mnie dzwonią, często nawet nie muszą zadawać pytań, ja od samego momentu połączenia wyczuwam, o jaki problem chodzi".
Na forach internetowych toczą się burzliwe dyskusje na temat sprawdzalności jego przepowiedni. Ta sprawa jest jednak w popularności wróżbity Macieja najmniej ważna, bo jak sam przyznaje: "Kiedyś usłyszałem, że jestem showmanem. Na pewno mój program wzbudza emocje u widza".
A konkurencja w Kosmice TV nie śpi. Choćby wróżbita David, który pobiera energię od gipsowej figurki anioła stojącej na jego telewizyjnym stoliku. Nikt jednak tak jak Maciej nie potrafi wykorzystać swojego czasu na wizji.
Wróżbita Maciej - król magicznych kart
Wojciech Przylipiak
Wróżbita Maciej został zaproszony do "Pytanie na śniadanie"
Maciej to bodajże najpopularniejszy wróżbita w Polsce. Można go oglądać w Kosmica TV, TVN Meteo, Tele 5, iTV i Mango 24. Nagrania z jego programów cieszą się dużą popularnością na YouTube. Kultowe wręcz powiedzonka Macieja to: "Pan wie, o czym ja mówię" i "Dziękuję za uznanie". Z wykształcenia jest protetykiem. Mieszka w Wałbrzychu, ale zdradził nam, że planuje przeprowadzkę do Wrocławia.
Od kiedy zajmuje się Pan magią?
Nie zajmuję się magią, ale kartami. Wierzę w ich moc. Przygoda z wróżbiarstwem zaczęła się, jak miałem 17 lat. Poszedłem wówczas z mamą do wróżki. Stawiała ona karty na mamę i na mnie. Po wyjściu od wróżki mama zaproponowała zakup kart, żebyśmy i my wróżyli. Kiedy zakupiliśmy nowe karty, siedziałem nad nimi do trzeciej w nocy. Szybko okazało się, że mam lepsze zdolności do odczytu kart niż mama. Rozwijałem swój talent. Jestem samoukiem. Pracowałem z tarotem, potem były runy.
Kiedy odkrył Pan w sobie tzw. szósty zmysł?
Jestem dziewiątką z dnia. Byłem wrażliwym dzieckiem, empatycznym i uczuciowym. Cechy te pozytywnie wpłynęły na rozwój mojego wróżbiarstwa. Ale co ciekawe, zawsze byłem też sceptykiem.
Sceptyk wróżbitą?
Wszyscy reagują zdziwieniem. Otóż, zawsze wierzyłem w konkrety i byłem realistą. Na początku nie wierzyłem w karty. Kiedy jednak zaobserwowałem sprawdzalność wróżb, wręcz szczegóły, które w nich widziałem. Przekonałem się.
Jak to się stało, że trafił pan do telewizji?
Kosmica TV szukała wróżek i wróżbitów. Byłem bardzo znany w internecie. Pracowałem na portalu wróżbiarskim. Byłem tam najlepiej zarabiającym wróżbitą, ponieważ miałem najwięcej klientów. Ludzie pisali pozytywne opinie na temat mojej pracy. Stąd twórcy nowego kanału telewizyjnego zainteresowali się moją osobą. Zaproponowali mi pracę. Miałem artystyczne ciągoty, pisałem wiersze, ale nie myślałem o pracy przed kamerą w programie na żywo. Mimo obiekcji ostatecznie się zdecydowałem.
Nie żałuje Pan? Teraz ma Pan mnóstwo pracy. Słyszę zachrypnięty głos.
Szybko zdobyłem bardzo dużą popularność. Jestem człowiekiem pełnym energii. Urodziłem się dla kamery. Mam mnóstwo pracy, to prawda, ale cieszę się z tego. Ludzie często widząc mnie w telewizji, myślą pewnie sobie: Siedzi i tylko gada. Proszę mi wierzyć, że za tym stoi bardzo dużo pracy.
W Polsce mamy wiele wróżek i wróżbiarzy, jak udało się Panu wybić?
Przede wszystkim ze względu na naturalność, szczerość i otwartość. Nie mam problemu, żeby popłakać się na wizji, kiedy tak czuję. Nie tłumię emocji. Poza tym dochodzi sprawdzalność moich przepowiedni. Telewidzowie, którzy do mnie dzwonią często nawet nie muszą zadawać pytań, ja od samego momentu połączenia wyczuwam, o jaki problem chodzi. Kiedyś usłyszałem, że jestem showmanem. Na pewno mój program wzbudza emocje u widza.
Słynie Pan z kolorowych koszul.
Manager przygotowuje ubranie przed nagraniem, ale oczywiście ja je wybieram. Nigdy nie wystąpię w białej koszuli. Mam swoje ulubione kolory, w których pojawiam się na wizji.
Podobno ludzie zatrzymują Pana na ulicy?
Ludzie rozpoznają mnie na ulicy. Mam mnóstwo fanów. Co ciekawe, trafiam do szerokiego grona odbiorców. Dostaję słowa uznania, od starszych osób, ale również od młodszych. Często słyszę na ulicy: "Panie Maćku, Pan wie o czym ja mówię". Mój fanpage na Facebooku ma dopiero dwa tygodnie i już ponad 1,5 tysiąca fanów. To mnie naprawdę bardzo wzrusza.
A negatywny odbiór?
Bardzo rzadko. Nigdy nie zdarzyło mi się to na ulicy, jedynie w internecie, ale wyłącznie anonimowo, gdzie jacyś zazdrośnicy wypisywali bzdury.
Czasami poświęca Pan swoim widzom kilkadziesiąt sekund na wróżbę, to wystarczy, żeby odpowiedzieć na pytania dotyczące przyszłości?
Taka jest formuła tamtego programu. Szybkie, konkretne pytanie i błyskawiczna odpowiedź. W ten sposób więcej osób korzysta z moich porad. Widzowie wystarczy, że powiedzą: sprawy uczuciowe, a ja już wiem, o co pytać runy.
Jakie najdziwniejsze pytania Pan usłyszał?
Kiedyś telewidz zapytał mnie, czy będą brały ryby, bo się na nie wybiera. Jakiś chłopak zapytał, czy będzie miał jutro kaca. Inna osoba z kolei zapytała, czy pewien piłkarz ponownie zacznie grać.
Chyba częściej pojawiają się poważniejsze tematy?
Część zapytań jest błahych, ale część rzeczywiście dotyka bardzo poważnych spraw. Pytania np. o zdradę. Dostałem kiedyś pytanie: czy zostanę eksmitowana? Jedna historia szczególnie utkwiła mi w pamięci. Starsza pani zapytała mnie o miłość, a w kartach widziałem, że jest wdową. Od razu też zauważyłem problem. Wdowa szukała miłości na wzór swojego zmarłego męża. Podpowiedziałem jej, żeby ten wzór porzuciła. Popłakała mi się na antenie, a ja z nią. Kiedyś telewidz zapytał: Czy umrę na raka? Na takie pytania nie odpowiadam.
Dlaczego?
Karty doradzają, a nie ujawniają wyroków Boga. Śmierć jest wyłączną kwestią Boga.
Boga? Czyli jest Pan religijny?
Oczywiście. To stereotyp, że osoby wierzące nie mogą wróżyć z kart lub korzystać z ich podpowiedzi. Przychodzą do mnie bardzo wierzący. Nawet tacy, którzy codziennie bywają w kościele. Kiedyś przyszła do mnie kobieta, która powiedziała: Proszę postawić mi tarota, a ja po wróżbie pobiegnę się wyspowiadać. Ba, kiedyś wróżyłem nawet księdzu.
Niektórzy mówią, że tarot to czarna magia. Nie boi się Pan mocy piekielnych?
Ale czarne wizje (śmiech). Mówiąc poważnie, jeżeli ktoś uważa, że karty są złe, to będą one dla niego działać negatywnie. Z kolei, jeżeli ktoś będzie żywił przekonanie, że działa na niego dobrze, będą miały pozytywny wpływ.